|

-
Historia
- Członkowie Klubu
- Zarząd Klubu
- Kalendarz imprez
- Statystyki Klubu
- Strony archiwalne
- Statut
- Regulamin rajdów
- Wstąp do klubu

- Historia
- Rodzaje
- Dlaczego rower?

- Zakup roweru
- Jaki rower?
- Przegląd roweru
- Narzędzia
- Części zapasowe
- Co warto zabrać
- Rowerowe dowcipy

- Artykuły
- Reportaże
- Listy internautów

- Ciekawe strony
- Nasi przyjaciele
- Kontakt
 |
 |
|
Teściowa jedzie na
rowerze. Zatrzymuje ją zięć i pyta:
- Gdzie mama jedzie?
- A na cmentarz, synku.
- To dobrze, ale kto przyprowadzi rower?!
*****
Jadącą na rowerze blondynkę zatrzymuje policjant.
Po sprawdzeniu stanu technicznego roweru mówi:
- Nie ma pani powietrza w tylnym kole!
A blondynka na to:
- Tak, to prawda, ale tylko na dole...
*****
Spotyka się dwóch facetów:
- Skąd masz taki fajny rower?
- Wiesz, wczoraj spotkałem piękną kobietę jadącą tym
rowerem,
na mój widok zatrzymała się, rozebrała do naga i mówi:
"Bierz, co chcesz!", więc wziąłem rower.
*****
- Proszę pani! Pani pies goni jakiegoś faceta na
rowerze!
- Niemożliwe! Mój pies nie umie jeździć na rowerze.
*****
Armia Polska postanowiła stworzyć w czasie wojny
partyzantkę w kraju.
Zgłosiło się paru kamikadze.
Na przeszkoleniu generał tłumaczy im krótko, co mają robić:
- Wsadzimy was do samolotu, polecicie nad kraj,
trzy minuty od granicy wyskoczycie ze spadochronem.
-Pociągniecie za prawą rączkę. Jeśli spadochron zawiedzie,
to za lewą.
Wylądujecie koło rzeki, tam w krzakach będzie rower,
pod siodełkiem pistolet i mapa. Tak dotrzecie do oddziału.
Franek był odważnym chłopem i zgłosił się, jak na
prawdziwego patriotę przystało.
Leci samolotem, skoczył trzy minuty od granicy, jak pan
generał przykazał.
Spadając chwyta za prawą rączkę - nic! - za lewą - d...
blada, dalej nic.
Skonsternowany mruczy pod nosem:
- cholera..., jak i tego roweru w krzakach nie będzie, to ja
p... taka partyzantkę!
*****
Syn milicjanta dostał dwóję z geografii, bo nie
wiedział, gdzie leży Afryka.
Po powrocie do domu spytał ojca.
Ten zbił syna za złą ocenę i powiedział, że odpowie jutro.
Na drugi dzień pyta o to swojego przełożonego.
Ten drapie się po głowie i mówi:
- Musi być gdzieś niedaleko,
bo u nas na warsztatach pracuje Murzyn i dojeżdża do roboty
rowerem.
*****
Ksiądz jedzie do chorego. Zatrzymuje go milicjant:
- Bez świateł? Mandat 50 złotych!
- Synu, jadę do chorego z Panem Bogiem...
- Co?! We dwóch na rowerze?! 100 złotych!!!
Ksiądz płaci, odjeżdża i myśli:
"Jakie to szczęście, że nie wiedział, że Bóg jest w trzech
osobach...".
*****
- Ktoś mi ukradł rower - skarży się księdzu pastor.
- Wiem, jak go możesz odzyskać. Jutro w czasie nabożeństwa
wymień dziesięć przykazań:
- kiedy dojdziesz do "nie kradnij", to jeden z parafian na
pewno się zaczerwieni.
W poniedziałek ksiądz spotyka się z pastorem i pyta:
- Czy sprawa z rowerem się wyjaśniła - pyta ksiądz?
- Tak, zrobiłem, jak mi poradziłeś,
ale kiedy doszedłem do "nie cudzołóż", przypomniałem sobie,
gdzie go postawiłem...
*****
Z domu wariatów uciekło na rowerach dwóch pacjentów.
Po pewnym czasie jeden zatrzymuje się i spuszcza z tylnego
koła powietrze.
- Co robisz? - pyta ten drugi.
- Mam za wysoko siodełko, więc w ten sposób go obniżam -
odpowiada pierwszy,
na co ten drugi wymontowuje kierownicę oraz sztycę z
siodełkiem i montuje je na odwrót:
kierownicę na miejscu sztycy z siodełkiem, a sztycę z
siodełkiem na miejscu kierownicy.
- A co Ty robisz? - pyta drugiego pierwszy.
- Wracam, z wariatem nie jadę! - odpowiada drugi.
*****
Jedzie facet super mercedesem i dogania rowerzystę.
Postanowił mu pokazać, jak fantastyczne ma auto,
dodał gazu, na liczniku 120 km/h i bardzo blisko go
wyprzedził.
Po chwili patrzy ze zdziwieniem, a rowerzysta go dogania
i... wyprzedza.
Facet wkurzył się, dodał gazu, na liczniku 160 km/h i
ponownie wyprzedza rowerzystę.
Ten po chwili znów go dogania i wyprzedza.
Facet w mercedesie znowu na gaz i wyprzedza rowerzystę z
prędkością 200 km/h.
Po chwili rowerzysta po raz trzeci go dogania i wyprzedza.
Facet dogonił mercedesem rowerzystę, zatrzymał go i pyta:
- Co to za rower? Ja mam ekstra auto, jadę 200, a Ty mnie
wyprzedzasz...
- To nie rower taki dobry, tylko szelka od spodenek
zahaczyła mi się o lusterko w pana samochodzie...
*****
Gazda codziennie chodził na Słowację do pracy.
Wracając po południu, wiózł na rowerze wielki worek.
Celnicy wielokrotnie przeszukiwali ten worek, ale nigdy nic
oprócz trawy nie udało się im znaleźć.
Po pewnym czasie byli święcie przekonani, że gazda coś
przemyca,
lecz nie mogąc tego odkryć, zaproponowali gaździe, że będzie
mógł dalej
uprawiać swój proceder, pod warunkiem, że powie, co
przemyca, bo ich zżera ciekawość.
Na to gazda: "A dyć rowery!"
*****
Wjeżdża baba do lekarza na rowerze z karabinem na
plecach.
- Co jest grane, co pani jest? - pyta lekarz
- Wyścig zbrojeń!!!
*****
Sherlock Holmes
podjechał do sklepu rowerem. Zanim wszedł do środka,
do siodełka przyczepił karteczkę: "Kradzież zbyteczna -
Sherlock Holmes".
Gdy wyszedł ze sklepu, w miejscu, gdzie przed chwilą stał
rower, znalazł karteczkę:
"Pościg zbyteczny - Ryszard Szurkowski".
*****
Jasio wraca ze szkoły i mówi do mamy:
- Wszyscy się ze mnie śmieją i mówią, że mam dużą głowę.
- To nieprawda, Jasiu, wcale nie masz dużej głowy.
Nagle słychać łomot w przedpokoju. Wpada ojciec Jasia i
krzyczy:
- Co za idiota postawił tam rower?!
Na to mama:
- To nie rower, to przecież okularki Jasia!
*****
Późnym wieczorem policjant zatrzymuje
rowerzystkę-blondynkę.
- Jeśli nie świeci pani lampka przy rowerze - poucza
- powinna pani zejść i poprowadzić rower.
- Już próbowałam. Wtedy też nie świeci.
***** |