- Historia
- Członkowie Klubu
- Zarząd Klubu
- Kalendarz imprez
- Statystyki Klubu
- Strony archiwalne
- Statut
- Regulamin rajdów
- Wstąp do klubu


- Historia
- Rodzaje
- Dlaczego rower?


- Zakup roweru
- Jaki rower?
- Przegląd roweru
- Narzędzia
- Części zapasowe
- Co warto zabrać
- Rowerowe dowcipy


- Artykuły
- Reportaże
- Listy internautów


- Ciekawe strony
- Nasi przyjaciele
- Kontakt



Synagoga w Lubrańcu


Kozy w Topólce


Kościół w Orlu


Przy młynie w Orlu


Dworek prof. Migdalskiego


Zwiedzanie muzeum

REPORTAŻE
Z ROWEROWYCH
WYPRAW

Izabela Ramza
 
Śladami historii dookoła Jeziora Głuszyńskiego

Włocławek – Topólka - Orle - Świesz - Osięciny - Włocławek - dł. 105 km

  Wakacyjne miesiące sprzyjają rowerowym przejażdżkom oraz poznawaniu urokliwych zakątków nie tylko pobliskich miejscowości. Tym razem celem naszej wyprawy okazało  się Muzeum Domowe w Świeszu. Gospodarzem dworku jest profesor Janusz Migdalski.
    
     Zadowoleni ruszyliśmy w drogę.
    Start: godzina 7.00. Miejsce: Rondo Falbanka. W plecakach: kurtka, kanapki, woda. Na twarzach: szczery uśmiech. W ostatnią sobotę lipca w dobrych nastrojach, zarówno dzięki sprzyjającej aurze, jak  i chęci pozyskania nowych wrażeń, postanowiliśmy wyruszyć w stronę malowniczo położonego Jeziora Głuszyńskiego.  Zwiedzanie regionu z rowerowego siodełka rozpoczęliśmy od krótkiej wizyty w Kruszynie, a następnie w Lubrańcu, gdzie zatrzymaliśmy się na placu w centrum miasta. Po kilkuminutowym odpoczynku ruszyliśmy w dalszą drogę, tym razem do niewielkiej, choć urokliwie położonej Topólki.  
      Początek pełen przygód.
    W powiecie radziejowskim postanowiliśmy przystanąć na przykościelnym skwerku. Wielu z nas  próbowało nawiązać wówczas nić sympatii z pasącymi się wśród zieleni kozami.  I choć ssaki miały ochotę spałaszować nasze książeczki, to bohaterska postawa Pawła doprowadziła do tego, że do konsumpcji KOT-ów ostatecznie nie doszło. Jedni oddawali się beztroskiej zabawie na huśtawkach. Inni podziwiali pływające w oczku wodnym żółwie i ryby.
       Czy tutaj straszy?
    Spragnieni kolejnych wrażeń wsiedliśmy na ukochane, dwukołowe maszyny, a na mapie naszej podróży obowiązkowo znalazła się położona w gminie Topólka, maleńka miejscowość Orle. Podziwiając przyjeziorne krajobrazy w  pamięci szczególnie utkwiły nam dwa widoki: obraz drewnianego, skromnego  kościółka oraz wiatrak, który jeszcze kilkanaście miesięcy temu był zaadoptowany na klimatyczny bar z bilardem. Wnuczka młynarza opowiedziała nam o historii tego wyjątkowego i bardzo dobrze zachowanego miejsca, a chłopcy, nieco nieśmiało zapytali: Czy tutaj straszy?
      Wiekowy dworek, prastare lipy. 
     W powietrzu czuć było powiew historii, a wizyta w starym wiatraku stanowiła niejako preludium do tego, co miało wydarzyć się za chwilę. Prawdziwego spotkania z minionymi wiekami doświadczyliśmy w dworku szlacheckim w Świeszu, zabytku,  którym od ponad dwudziestu lat opiekuje się profesor Janusz Migdalski. Gospodarz oprowadził nas po wyjątkowej budowli,  która została  w oryginalny sposób zaadoptowana na Muzeum Domowe. W siedemnastowiecznym dworku mogliśmy obejrzeć między innymi: galerię obrazów, eksponaty związane z epoką napoleońską i Księstwem Warszawskim oraz polskim ziemiaństwem. W przymuzealnym ogrodzie odnaleźliśmy dorodne lipy. Możliwe, że są to najstarsze okazy tych drzew w Polsce.  
      Działo się, oj działo  
     Wielu z nas pozostało pod  ogromnym wrażeniem opowieści profesora o dworku, który jeszcze kilkanaście lat temu popadał w ruinę. Po wpisaniu się do pamiątkowej księgi, i życzeniach: „wszystkiego, co najlepsze”, ruszyliśmy w dalszą, tym razem powrotną, drogę. Na chwilę zatrzymaliśmy się jeszcze w Osięcinach, a następnie w Wieńcu Zdroju, gdzie pstryknęliśmy pamiątkową fotografię. 
       Kolejna wyprawa już niebawem.
  Poza spadającym łańcuchem, piskiem hamulca i tradycyjnej przebitki w dętce Marka, podczas sobotniej wyprawy obyło się bez większych awarii sprzętu.  Było bezdeszczowo, ciepło, choć chwilami nieco wietrznie, a zza chmur nieśmiało wychylało się słońce.
     Stówka na liczniku, uśmiechy na twarzach podróżników i wrażenia z wycieczki - bezcenne.  Wierzę, że wyjątkowych chwil nie zabraknie także podczas kolejnej wyprawy, do której dojdzie już 1 sierpnia. Tym razem włocławscy Cykliści wyruszą na poszukiwanie przygody Szlakiem Piastowskim.  Przychylnej aury i powodzenia!

                                                                   28 lipca 2009 r.

 



87-800 Włocławek, ul. Słowackiego 1a, tel. 054 232 33 54