DZIEŃ PIERWSZY - 9 sierpnia 2008 r.Gdy
przyjechałem na dworzec kolejowy Darek był już na peronie. Ja przedtem musiałem
na stacji Statoil uzupełnić
powietrze w oponach roweru do 4,4 atm. Rower był obciążony do granic
wytrzymałości, tak przynajmniej mi się wydawało.
Pociąg przyjechał punktualnie i o 2:30 ruszyliśmy do Częstochowy. Oczywiście
wagon przeznaczony na rowery był zajęty
przez śpiących turystów (nie kolarzy) ale przynajmniej było gdzie stać. Po około
5 godzinach jazdy docieramy do Częstochowy.
Pogoda nie bardzo, pochmurno, zanosi się na deszcz - decydujemy się jednak
wjechać na Jasną Górę. Jesteśmy u stóp Jasnej Góry,
kilka pamiątkowych fotek i musimy schronić się przed ulewnym deszczem.
Schronienia udzieliły nam parasole przed Domem Pielgrzyma,
tam również wzmocniliśmy się czarną kawą (po 2 kubki). Deszcz powoli przestaje
padać, zbieramy się do drogi na Kalety. Jeszcze tylko
rzut oka na mapę i jedziemy. Znów zaczyna padać, jesteśmy jednak na to
przygotowani, sakwy zabezpieczone a my w przeciwdeszczowych
kurtkach. Po około godzinie deszcz przestaje padać i zaczyna się rozjaśniać,
możemy więc zdjąć z siebie zbędne kurtki. Po drodze pod górkę
i z górki, pod górkę i z górki i tak do samych Kalet. Zatrzymujemy się tylko
przy kościele w Lubszy Śl., krótki odpoczynek, pieczątka do
książeczki KOT i dalej w drogę. Był to nasz jedyny odpoczynek na 40 km trasie,
tak nas niosło na Zlot. Wreszcie docieramy do celu.
W recepcji otrzymujemy wszystkie materiały (znaczki, koszulki, mapy itd.) i za
pilotem na motorynce ruszamy do miejsca zakwaterowania
oddalonego od bazy ok. 2 km. Jesteśmy drugą ekipą więc możemy wybrać dowolne
miejsce do spania, wybieramy żeńską szatnię wychowania
fizycznego - mamy samodzielne lokum, sala gimnastyczna na razie pusta.
Rozpakowujemy się i ruszamy na zwiedzanie okolicy, docieramy do
Zajazdu U Rzepki gdzie mamy wykupione śniadania. Pierwsze wrażenia pozytywne.
Dzień kończymy przy kufelku piwka i pełni wrażeń idziemy spać.
c.d.n.