Dzień drugi - 10
sierpnia 2008r.
Wstajemy o
6:00 rano. Poranna toaleta w zimnej wodzie brrrr. i jedziemy do Rzepki na
śniadanie. uroczyste
otwarcie 57 Zlotu zaplanowano na godz. 11:00 mamy więc trochę czasu,
postanawiamy więc gdzieś "skoczyć".
Jedziemy do oddalonego o 11 km Miasteczka Śląskiego. Po drodze mijamy się z
kolejnymi grupkami rowerzystów
jadących na Zlot - witomy i szczęść Boże słyszymy co kilkaset metrów. Po pół
godzinie jesteśmy już w Miasteczku
Śląskim - podziwiamy drewniany kościół z 1666 roku i obok niego kościół murowany
z 1905 roku. Zderzenie dwóch
stylów wygląda imponująco. Robimy kilka pamiątkowych fotografii i czas wracać do
Kalet na otwarcie Zlotu.
O godz. 11:00 na stadionie w Kaletach zebrało się ponad 400 turystów kolarzy
(nie lubię tego określenia, wolę
rowerzystów lub cyklistów), by ulicami Kalet ruszyć paradą do szkoły podstawowej
na uroczystość otwarcia Zlotu.
Naszego bezpieczeństwa podczas przejazdu strzegą policjanci i strażacy z OSP w
Kaletach. Jest ładna pogoda, miła
atmosfera i dobre samopoczucie - to najważniejsze. Po kilku kilometrach
docieramy na miejsce. Pokazy, występy,
przemówienia zaproszonych gości (jest wiceminister MEN i władze samorządowe),
podziękowania, wręczanie
odznak honorowych PTTK - uroczystość przeciąga się. Wreszcie mamy do wyboru:
konkursy sprawnościowe na
boisku szkolnym lub krótka 30 km wycieczka rowerowa w okolicach Kalet. Wybieramy
wiadomo co i jedziemy
w pierwszej grupie. Po drodze mamy Małe ZOO w Drutarni, drewniany kościółek z
1670 roku w Bruśku, śluzy
kaletańskie i zabytkową aleję dębową w Truszczycy. Obiad zjadamy w towarzystwie
dwóch koleżanek z Gliwic
w restauracji w Kaletach. Wracamy do bazy ok. godz. 18:00, małe piwko, kąpiel w
zimnej wodzie i idziemy na
ognisko z kiełbaskami. Wspólne śpiewanie przy ognisku trwa do późnej nocy...
c.d.n.